- A jakże. A wówczas specjalista, który już uważał cię za klienta, przedstawił agentom niezbite dowody na to, że wiedźmin Geralt nie miał, nie ma i nie mógł mieć niczego wspólnego z poszukiwaną księżniczką. Specjalista znalazł bowiem naocznych świadków śmierci księżniczki Cirilli, wnuczki królowej Calanthe, córki królewny Pavetty. Cirilla zmarła trzy lata temu w obozie dla uchodźców w Angrenie. Na dyfteryt. Dziecko przed śmiercią cierpiało strasznie. Nie uwierzysz, ale temerscy agenci mieli łzy w oczach, gdy słuchali relacji moich naocznych świadków. - Ja też mam łzy w oczach. Temerscy agenci, jak tuszę, nie mogli lub nie chcieli zaoferować ci więcej niż dwieście pięćdziesiąt koron? - Twój sarkazm rani moje serce, wiedźminie. Wyciągnąłem cię z kabały, a ty, miast dziękować, ranisz moje serce. - Dziękuję i przepraszam. Dlaczego król Foltest rozkazał agentom poszukiwać Ciri, Codringher? Co im rozkazano uczynić, gdy ją odnajdą? - Aleś ty niedomyślny. Zabić ją, rzecz jasna. Uznano ją za pretendentkę do tronu Cintry, a są wobec tego tronu inne plany. - To się kupy nie trzyma, Codringher. Tron Cintry spłonął razem z królewskim pałacem, miastem i całym krajem. Teraz rządzi tam Nilfgaard. Foltest dobrze o tym wie, inni królowie też. W jaki sposób Ciri może pretendować do tronu, którego nie ma? - Chodź - Codringher wstał. - Spróbujemy wspólnie znaleźć odpowiedź na to pytanie. Przy okazji dam ci dowód zaufania... Co cię tak interesuje w tym portrecie, można wiedzieć? - To, że jest podziurawiony, jakby dzięcioł dziobał go kilka sezonów - powiedział Geralt, patrząc na wizerunek w złoconych ramach, wiszący na ścianie naprzeciw biurka adwokata. - I to, że przedstawia wyjątkowego idiotę. .
Równie ważne jest, aby nie przyzwyczaił się zawsze tylko do jednej i tej samej pory dnia.. - Przysiągłem mojej panience - rzekł - na włodyczą cześć, że was będę strzegł - to i będę, bez nijakiej nagrody. Jej to, nie mnie, powinniście, panie, za ratunek.. - Nie możemy się tu na długo zatrzymać - powiedziała przytrzymując liść. - Niedługo kogoś na nas naślą.. - Twój oddział - dokończył Emhyr - będzie miał za zadanie zaatakować i opanować ową nie znaną mi chwilowo, acz zapewne nieźle zamaskowaną i dobrze bronioną kryjówkę Vilgefortza. Naszego byłego przyjaciela i sprzymierzeńca. - Zrozumiałem - powiedział beznamiętnie Puszczyk. Poszukiwanej osobie, którą tam zapewne zastanę, nie może, jak się domyślam, spaść włos z głowy? - Dobrze się domyślasz.. - Jeszczio sdies' - palec Mosura zwraca uwagę Lodzia na drugie, dużo mniejsze zdjęcie wkrojone w róg tekstu. Fioletowowłosa piękność przytula się na nim do znajomej sylwetki łysawego faceta o wyłupiastych, niewątpliwie szczęśliwych oczach. W tle, rozmazana nieco głębią ostrości, ale nie do pomylenia z nikim innym, twarz Julity. Rozpaczy ograniczonym i wybiórczym charakterem amnestii z 27 marca, a świador. . - Jest coś jeszcze - powiedział.. - Tak, on by się nie uśmiechał - zgodził się senatorski profil mówcy -nawet gdyby chciał. Po prostu zapomniał, jak to się robi. Ale i tak by nie chciał. Gdyby nawet dożył tej uroczystości, umarłby zaraz po niej. Jako dietetyk, był bardzo wyczulony na kwestię smaku. Cośmy usłyszeli na dzień dobry? "Ludzie, których zamierzam zatrudnić, znają Polskę i pokażą państwu, jak się robi nowoczesne radio". Ujmujący sposób pozyskiwania sympatii zespołu!.